Prawie, ale nie do końca.
Sauron, wyobraź sobie kabelek. Taki pojedyńczy w izolacji. Jest on zbudowany z wielu cieniutkich drucików skręconych razem, a naokoło jest igelitowa izolacja. Do przesyłania dźwięku jest to całkiem niezły kabelek ale jest go za mało. Dźwięk przesyła się dwoma kabelkami co też pewnie zauważyłeś jak rozwaliłeś cinche. Nazywają się one gorący i masa. ten kabelek o którym wyżej napisałem to gorący. A teraz bierzesz drugi taki sam i podłączasz nim masę. Niby OK ale nigdy nie będzie to dobrze grało (będzie mnóstwo zakłóceń). Aby je wyeliminować ktoś mądry obdarł masę z izolacji i owinął szczelnie raz koło razu na izolacji kabla gorącego. W ten sposób powstał ekran elektromagnetyczny. Ktoś inny też ponoć mądry zawinął taki kabelek w folię aluminiową i nazwał go podwójnie ekranowanym. Takie kable stosuje się ale nie w audio tylko np w TV kablowych. No i taka mniej więcej jest idea kabla ekranowanego.
Generalnie w Twoim przypadku widzę kilka możliwości. Po pierwsze raczej nie jest to problem adaptera, bo piszesz że wszystko gra ale jest dodatkowo jakiś przydźwięk. Gdybyś potrzebował adapter to efekt byłby taki, że wzmacniacz by się przesterowywał jak pogłosisz, czyli zamaist grać zaczęłoby wszystko przysłowiowo pierdzieć, brumić i tyle, zwłaszcza na niskich tonach. Zacząłbym od zamiany przewodów. zrozumiałem z Twojego opisu że uciąłeś cinche i podłączyłeś to pod radio. Zamień to tak aby przewód w izolacji (ten w środku) był do + z radia na głośniki (NIE ZASILANIA !!!)a ten drugi owinięty na około pierwszego do - na głośniki. Ten + i - powinny być opisane lub oznaczone. Oczywiście pomysł żeby kable cinch poprowadzić po jednej stronie (najlepiej pasażera - bo tam nie ma żadnych kabli) a resztę po stronie kierowcy jest badzo dobry. Nawet przewód od REMOTE wzmacniacza po stronie kierowcy, a nie tak jak w tanich kablach przyklejony do kabla cinch. I trzecia sprawa to problem tanich kabli. Tak jak na zawieszeniu, tak i na kablach się nie oszczędza. Tani kabel to taki w którym gdzieś trzeba było poszukać oszczędności. Najdroższa w kablu jest miedź i to na niej się oszczędza. A od jej jakości i ilości zależy choćby jakość ekranowania czyli ilość przepuszczonych do przewodu gorącego zakłóceń. Radio czy wzmacniacz zawsze możesz sobie wymienić, ale kable kupuje się raz na zawsze. To bardzo dobra zasada podczas projektowania i montownia zestawu audio do samochodu.
Życzę powodzenia. Problem pewnie jest banalny i sam dasz radę zlokalizować niedomaganie zestawu
