Czasem jest tak, że gość kupi, pompuje kasę, robi przy tym, korzysta z pomocy mechaników i wreszcie ma auto, które w miarę jest ok, ale dalej zostaje trochę do ideału (a każdy chciałby mieć ideał, to autko to często realizacja marzenia). I "rence opadujom", zniechęcenie, dramacik, nie można na samochód już patrzeć. Pojedź, zobacz, oceń, nie każda taka historia to wałek.
Podam przykład - kupiłem civ7gen, piękny samochód. Ale kupiłem diesla. I po 3 miesiącach chciałem go sprzedać (wytrzymałem ostatecznie 8 miesięcy), nie wiedziałem, że jazda tym cudem mi nie podejdzie. Samochód był absolutnie doskonały, nie było się do czego przyczepić. Ale nikt nie chciał wierzyć. Aż przyjechało dwóch gości, z czego jeden się znał, obejrzeli, przejechali i kupili od kopa. Po tygodniu telefon - "panie, dzięki, ten samochód to faktycznie cudo, dziękuję za super wózek, nie masz pan takiego drugiego?"
jedź, zobacz.