WIELKI NEGATYW
Zachęcony pozytywnymi opiniami kupiłem Crxa od Marcina w dniu 18.10.2010, nie znając się zbytnio na rexach pojechałem sam po auto do Gorzowa, skoro nawet ADMINISTRATOR pisze że można brać w ciemno i na dodatek powtarza to kilka osób które kupiły rexy od Marcina i nie tylko na tym forum to dlaczego miałem mu nie zaufać?
Zaufałem i to był mój bardzo Duży błąd!
Myśląc że posiadam naprawdę zadbany egzemplarz stwierdziłem że nie będę jeździł nim w zimę i tak rex stał nie ruszany od października. Tydzień temu zarejestrowałem autko a wczoraj rex trafił do mechanika ponieważ nie chciał odpalić po tym postoju, dopiero po obejrzeniu auta przez osobę ogarnietą w temacie dowiedziałem się całą prawdę o mojej „igiełce” od Marcina.
Poniżej zamieszczam cytat w którym mechanik (Apol) opisuje wady mojego rexa:
„Otwieramy maskę a tam kasztan (takie gówno w lesie). Prawa podłużnica naprawiana i to chyba metodą "sierpem i młotem". Pordzewiała dziura mniej więcej na środku. Oderwane od podłużnicy mocowanie poduszki silnika. Pas przedni ewidentnie i bezczelnie klepany, naciągany i wyglądający nieciekawie. Przyznaję, że to stara naprawa i auto nie przyjechało jako igła.
Dźwięk silnika mnie zaniepokoił. Ewidentnie nie była to praca silnika w stanie "igła". Z doświadczenia (a jest niemałe) wiem, że regulacja zaworów to nie jest recepta na takie stuki.
Na uwagę zasługuje również brunatna kołderka na większej części silnika czyli niezbyt apetyczny olejowy wyziew, który nie zdarza się w zadbanych egzemplarzach.
Dość specyficznie przebierał na obrotach - krokowy? brak płynu? Po pół godziny wiadomo już na sto procent, że wydymana jest uszczelka pod głowicą, wąż od chłodnicy ma dziurę a cały układ zatkany jest jakimś uszczelniającym specyfikiem.
Ciśnienie na garach 12,5; 10,5; 10; 11,5.
Ale co to? z obudowy pompy oleju leci (nie sączy się) olej. Pęknięcie widoczne gołym okiem.
Pasek rozrządu zajechany jak pięty Jezusa. Gumowe dystanse obudowy rozrządu spieczone jakby przeszły proces wrzenia.
Mówiąc ogólnie silnik to już gówno z cebulą a nie "perełka" i tylko koń by się nie zorientował, że coś jest [latwa kobieta] nie tak.
Nie sprawdziliśmy geometrii ale koła na oko są przesunięte (w osi przód - tył).”
RADZE SIĘ 100 RAZY ZASTANOWIĆ I SPRAWDZIĆ WSZYSTKO CO SIĘ DA ZANIM KUPICIE AUTO OD MARCINA!!!
EDIT 23.07.2011:
Jako gest dobrej woli Marcin obiecał zwrócic mi 700zł, trochę to trwało ponieważ pierwsza rata 500zł wpłyneła na moje konto w połowie marca, a druga 200zł dopiero 13.07.2011
Kwota jaką musiałem wpakować żebym mógł wogóle JAKOŚ poruszać się autem była o wiele wieksza. Niestety ale 700zł nie wynagrodziło mi karoseri nieudolnie poskładanej z dwóch, padnietego silnika, skrzyni i całej reszty. Chciałem w końcu zacząć jeździć moim samochodem, a pójscie do sądu napewno nie przyspieszyłoby tego procesu dlatego zdecydowałem się na przyjęcie tych pieniędzy i pogodzenie się z moją własną głupotą jaką było kupno auta od znanego i polecanego przez wszystkich KLUBOWICZA/FANATYKA MARKI. Marcin nadal twierdzi że nie świadomie sprzedał mi padlinę i według niego auto było w dobrym stanie, NIGDY w to nie uwierzę ani Ja ani osoby które oglądały mojego rexa.
Więcej szczegółów napisałem w temacie:
forum/viewtopic.php?t=49169&postdays=0&postorder=asc&start=0