ANI pompa wody, ANI termostat, ANI uszcz. pod głowicą...
Sprawa prezentuje się tak. Jechałem w poniedziałek z domu do Gliwic, przejechałem jakieś 65-70km, wszystko było ok, aż jakieś 200m od mieszkania temperatura zaczęła rosnąć...
Włączyłem ogrzewanie na max i dokulałem się pod mieszkanie(temp. nie doszła na max). Pierwsza myśl, termostat. Ale jak silnik się ostudził, zapaliłem go znowu i poczekałem aż się nagrzeje. Nagrzał się, złapałem za dolny wąż i wąż stawał się coraz cieplejszy (na początku był zimny). Więc myślę, termostat ok. Płyn w chłodnicy jest, jak się wtedy przegrzewał, to aż do zbiorniczka wywaliło. Pojeździłem po Gliwicach, wszystko było ok. więc pomyślałem, że może jakiś przypadek... Wyjechałem wczoraj do domu z Gliwic i... ujechałem ok 3km. I znowu temp. idzie w górę. Stanąłem, łapię za dolny wąż: LODOWATY. Czyli termostat jednak. No to auto scholowałem do domu, zamówiłem termostat, wymieniłem, wymieniłem płyn chłodniczy i jazda próbna. silnik się zagrzał i dup, znowu temp. idzie do góry... Jako że podejrzenie padło na uszczelkę pod głowicą, obświeciłem silnik, z zewnątrz suchy. Zmierzyłem kompresję na cylindrach, wynik: 13.5,13,13,13.5. Więc uszczelka chyba ok.
Moje pytanie, czy mogę mieć takie objawy bo nawaliła mi POMPA WODY?
Dodam, że rozrząd zmieniany ok 15 tys. temu, ale nie zmieniałem pompy wody, tylko sam pasek i napinacz. A 5 tys. km temu robiłem remont (panewki, pierścienie, uszczelniacze, uszczelka pod głowicą - głowica planowana - i inne uszczeleczki).
Pomóżcie proszę, bo już mam załamkę...
Pozdrawiam.
PS. Szukajki używałem, ale swojego problemu nie doczytałem...
Włączyłem ogrzewanie na max i dokulałem się pod mieszkanie(temp. nie doszła na max). Pierwsza myśl, termostat. Ale jak silnik się ostudził, zapaliłem go znowu i poczekałem aż się nagrzeje. Nagrzał się, złapałem za dolny wąż i wąż stawał się coraz cieplejszy (na początku był zimny). Więc myślę, termostat ok. Płyn w chłodnicy jest, jak się wtedy przegrzewał, to aż do zbiorniczka wywaliło. Pojeździłem po Gliwicach, wszystko było ok. więc pomyślałem, że może jakiś przypadek... Wyjechałem wczoraj do domu z Gliwic i... ujechałem ok 3km. I znowu temp. idzie w górę. Stanąłem, łapię za dolny wąż: LODOWATY. Czyli termostat jednak. No to auto scholowałem do domu, zamówiłem termostat, wymieniłem, wymieniłem płyn chłodniczy i jazda próbna. silnik się zagrzał i dup, znowu temp. idzie do góry... Jako że podejrzenie padło na uszczelkę pod głowicą, obświeciłem silnik, z zewnątrz suchy. Zmierzyłem kompresję na cylindrach, wynik: 13.5,13,13,13.5. Więc uszczelka chyba ok.
Moje pytanie, czy mogę mieć takie objawy bo nawaliła mi POMPA WODY?
Dodam, że rozrząd zmieniany ok 15 tys. temu, ale nie zmieniałem pompy wody, tylko sam pasek i napinacz. A 5 tys. km temu robiłem remont (panewki, pierścienie, uszczelniacze, uszczelka pod głowicą - głowica planowana - i inne uszczeleczki).
Pomóżcie proszę, bo już mam załamkę...
Pozdrawiam.
PS. Szukajki używałem, ale swojego problemu nie doczytałem...
zycze zeby sie na tym skonczylo