brak kompresji - jak, skad, dlaczego
właśnie się załamałem... i potrzbuję jakiegoś wsparcia
Wymieniałem uszczelniacze zaworowe bez zdejmowania głowicy. Temat opisałem tutaj:
[Tutorial] wymiana uszczelniaczy zaworowych
zajęło mi to trochę czasu (jakieś 3-4 tyg.) bo pojawiły sie nieoczekiwane problemy (urwana szpilka mocowania wałków) oraz zaplanowany wcześniej wyjazd wakacyjny na 2 tyg.
Po powrocie poskładałem wszystko i nie chciał odpalić.
Problemy trochę poruszane zostały w temacie: http://www.honda-crx.info/forum/viewtopic.php?t=69011&postdays=0&postorder=asc&start=15 (trochę poniżej połowy 2 strony zacząłem)
Rozrząd sprawdzany wielokrotnie - pasuje na znakach, prądy wszędzie dochodzą, iskra jest, paliwo jest, a nie odpala.
Myślałem, że może przez pomyłkę na odwrót założyłem wałki, co przy prawidłwoo założonych kółkach może mogłoby powodowaćjakieś komplikacje - kółka sprawdzane kilka razy, jedno mam wyraźnie zaznaczone że wydechowe i jest na swoim miejscu, na zdjeciach przed rozebraniem też było na swoim miejscu
Więc stwierdziłem, ze musze spojrzeć na te wałki. Przed chwilą poszedłem do auta z pomysłem zdjęcia pokrywy zaworowej i sprawdzenia, ale zanim to, to zmierzyłem ciśnienie na cylindrach i przeżyłem szok
odczyty (od rozrządu):
1 - 6
2 - 3,5
3 - 6
4 - 3
myślę sobie - jakim cudem??
ostatnio pożyczyłem miernik koledze, więc myślę sobie, może go popsuł
podłączyłem do pompki nożnej, która też ma manometr - podpompowałem i wskazania na obu manometrach były podobne, więc nie jest uszkodzony..
Żeby nie było, wcześniej (w zeszłym roku) tym miernikiem mierzyłem sobie ciśnienie i wychodziło OK, jakieś 12-12,5. Teraz jak mierzyłem to manometr wkręcony do oporu, gaz w podłogę i kręcenie, aż wskazówka dalej już się nie podnosiła
i teraz pytanie - skąd nagle tak ciśnienie padło, bo podejrzewam, ze to właśnie jest przyczyną, że silnik nie odpala..
Podczas prac zdejmowałem tylko wałki, nie całą głowicę.
Co mogło się stać? zaworki mogły się obrócić w swoich gniazdach, ale na pewno nie wszystkie i to nie miałoby chyba takiego wpływu na sprężanie..
Wałki na 100% nie trzymają uchylonych zaworów, bo po zdjęciu pokrywy dźwigienki mają wyczuwalny luz - nie wciskają zaworów.
tłoki/pierścienie?? - nie ruszałem tam nic, jak podpierałem zawory to przecież też nie ściskałem na chama, tylklo do lekkiego oporu, zęby podeprzeć zawory, a nie wcisnąć je.
Czy pierścienie mogły się przyblokować na tłokach przez dość długi postój - raczej nie, bo już nie raz auto stało dłuższy czas nieużywane i nigdy żadnego problemu nie było
uszkodzenie głowicy lub UPG - to raczej by na jednym, dwoch cylindrach nie grało, a nie na wszystkich...
Macie jakieś pomysły co mogę jeszce sprawdzić/zrobić??
Wymieniałem uszczelniacze zaworowe bez zdejmowania głowicy. Temat opisałem tutaj:
[Tutorial] wymiana uszczelniaczy zaworowych
zajęło mi to trochę czasu (jakieś 3-4 tyg.) bo pojawiły sie nieoczekiwane problemy (urwana szpilka mocowania wałków) oraz zaplanowany wcześniej wyjazd wakacyjny na 2 tyg.
Po powrocie poskładałem wszystko i nie chciał odpalić.
Problemy trochę poruszane zostały w temacie: http://www.honda-crx.info/forum/viewtopic.php?t=69011&postdays=0&postorder=asc&start=15 (trochę poniżej połowy 2 strony zacząłem)
Rozrząd sprawdzany wielokrotnie - pasuje na znakach, prądy wszędzie dochodzą, iskra jest, paliwo jest, a nie odpala.
Myślałem, że może przez pomyłkę na odwrót założyłem wałki, co przy prawidłwoo założonych kółkach może mogłoby powodowaćjakieś komplikacje - kółka sprawdzane kilka razy, jedno mam wyraźnie zaznaczone że wydechowe i jest na swoim miejscu, na zdjeciach przed rozebraniem też było na swoim miejscu
Więc stwierdziłem, ze musze spojrzeć na te wałki. Przed chwilą poszedłem do auta z pomysłem zdjęcia pokrywy zaworowej i sprawdzenia, ale zanim to, to zmierzyłem ciśnienie na cylindrach i przeżyłem szok
odczyty (od rozrządu):
1 - 6
2 - 3,5
3 - 6
4 - 3
myślę sobie - jakim cudem??
ostatnio pożyczyłem miernik koledze, więc myślę sobie, może go popsuł
podłączyłem do pompki nożnej, która też ma manometr - podpompowałem i wskazania na obu manometrach były podobne, więc nie jest uszkodzony..
Żeby nie było, wcześniej (w zeszłym roku) tym miernikiem mierzyłem sobie ciśnienie i wychodziło OK, jakieś 12-12,5. Teraz jak mierzyłem to manometr wkręcony do oporu, gaz w podłogę i kręcenie, aż wskazówka dalej już się nie podnosiła
i teraz pytanie - skąd nagle tak ciśnienie padło, bo podejrzewam, ze to właśnie jest przyczyną, że silnik nie odpala..
Podczas prac zdejmowałem tylko wałki, nie całą głowicę.
Co mogło się stać? zaworki mogły się obrócić w swoich gniazdach, ale na pewno nie wszystkie i to nie miałoby chyba takiego wpływu na sprężanie..
Wałki na 100% nie trzymają uchylonych zaworów, bo po zdjęciu pokrywy dźwigienki mają wyczuwalny luz - nie wciskają zaworów.
tłoki/pierścienie?? - nie ruszałem tam nic, jak podpierałem zawory to przecież też nie ściskałem na chama, tylklo do lekkiego oporu, zęby podeprzeć zawory, a nie wcisnąć je.
Czy pierścienie mogły się przyblokować na tłokach przez dość długi postój - raczej nie, bo już nie raz auto stało dłuższy czas nieużywane i nigdy żadnego problemu nie było
uszkodzenie głowicy lub UPG - to raczej by na jednym, dwoch cylindrach nie grało, a nie na wszystkich...
Macie jakieś pomysły co mogę jeszce sprawdzić/zrobić??


