wiec problem na nowo powstal.
Wymieniłem docisk i tarcze na nowe (poprzednie nowe dałem do reklamacji-ponoć docisk walnięty)
teraz na tym "nowym"
przejechałem jakies~200-300km i pedał od sprzęgła zaczął gdzieś piszczeć i ciężko chodzić.
Myślałem że to linka coś sie zaciera więc wyciągnąłem ją i przesmarowałem..pomogło ale na jakieś...3 wdepnięcia pedału.
po ponownym wyciągnięciu jej, wsadzeniu i lekkim podciągnięciu wcisnąłem pedał i....coś strzeliło a pedał wpadł do podłogi.
Pomyślałem że linka pękła, więc zostawiłem na noc i rano wyciągam linke żeby jechać do sklepu po wymianę na nową, a ona okazuje się że jest cała
więc totalna załamka myśląc że pękła znów tarcza przez walnięty docisk
Rozkręcam wszystko i wyciągam skrzynie, odkręcam docisk i...wielkie zdziwienie...tarcza cała. Nawet minimalnego wygięcia czy coś.
Docisk wygląda na sprawny.
łożysko ma delikatne pęknięcie ale na tej tulejce na której się ślizga po ośce. więc nie powinno mieć to znaczenia ponieważ wszytko się ładnie kręci (podejrzewam że to pęknięcie powstało jeszcze przed założeniem tej tarczy z dociskiem a okolo 300km zrobiłem).
Zakładając na nowo skrzynie i ręcznie próbując naciągnąć sprzęgło za to wystające ramie od zaczepu linki....baaaardzo delikatnie chodzi,tak jakby łożysko nie dochodziło do docisku.
Teraz takie pytanko.
Co mogło sie popsuć?
Czy docisk mógł się jakoś popsuć?
Co mogło strzelić/pęknąć podczas wciskania pedału?
aaa dodam że te popychacze od łożyska wyglądają na sprawne. tak jak sprężyna i wszystkie inne rzeczy.
Może ktoś ma jakies pomysły? bo ja tak szczerze mówiąc ma to już w

i nawet jestem skłonny oddać auto w dobre ręce i przesiąść się na maluszka.
