Strona 1 z 1

Luz tylne koła

PostNapisane: 2011-06-29, 17:28
przez Vermilion
Mam jakiś dziwny luz w tylnych kołach. Przy ruszaniu kołem na boki idzie go wyczuć. Jednak drążki przy szarpaniu ręką się nie poruszają i nie stukają. Wnioskuję, że to coś w samych kołach. Łożyska? Piasty? Jaki jest tego koszt? Może to być spowodowane częstą jazdą na ręcznym bokami? Przód jest idealny.

Hamulec z tyłu bębnowy

PostNapisane: 2011-06-29, 17:40
przez Zylka23oln
Wahacz, piasta :) Zedjmij koło i zobacz. A możę koła masz niepodokręcane :rotfl:

PostNapisane: 2011-06-29, 21:18
przez Vermilion
Najpierw sprawdziłem śruby. Wszystko ok. Podniosłem auto na lewarku, popatrzyłem drążki... wszystkie ok. Poruszałem kołem na podniesionym aucie (zaciągnięty ręczny) i cisza, nic nie trzepie. Zdjąłem bębny i nic się tam nie dzieje. Wkurzony i przestraszony pojechałem na szarpaki na tył (za darmo), wyszło wszystko ok, samochód postawiłem na biegu, trzepię kołem i kurna znowu coś czuć.

Wpadłem jakoś dziwnie na to, żeby potrzepać kołem na zaciągniętym ręcznym. Wtedy jest cisza... Może być, że te taki stukanie wydaje bęben ? Trochę sobie lata czy coś? W końcu swoje lata chłopaki już mają i trochę pozużywane są.

PostNapisane: 2011-06-29, 21:48
przez rafisz
prawdopodobnie lozysko, sprawdz moze wystarczy dokrecic na piascie,
jak zaciagniesz reczny to beben i przykrecona do niego piasta "sie zablokuja" razem z szczekami, szczeki trzymaja sie na "wsporniku" który to jest przykręcony do wahacza, wiec luzu nie ma, przy zwolnionym ręcznym beben z piasta sobie lataj luzno wiec mozna wyczuć luz na lożysku
beben sam nie może latać, przycisnięty jest do piasty felgą

PostNapisane: 2011-07-06, 21:48
przez Vermilion
No i się [latwa kobieta] doigrałem. Poszalałem dzisiaj na ręcznym, nagle usłyszałem jebnięcie w lewym tylnym kole, myślałem, że linka od ręcznego strzeliła, ale nie. Pod domem oglądam koła, luz niby taki sam, ale lewe tylne koło mam nieodparte wrażenie stoi skierowane górą do wewnątrz, jakby coś je skrzywiło, a na pewno w nic nie walnąłem :) Powiedzcie, że to ta piasta w kole, którą i tak miałem wymieniać!! Minimalnie jakby, kumple mówią, że mam krzywe oczy, ale ja to widzę!!! Miałem już kiedyś coś takiego i winne było mega wywalone łożysko w kole z tyłu (ale prawym :P). Z tym, że tym razem podczas jazdy nie czuję myszkowania ani nic takiego.

EDIT: Dobra [latwa kobieta] chyba jestem rzeczywiście przewrażliwiony, mechanik miał rację, że mi z tej mani dbania o moto i auto zawsze odpieprzało ostro :P W moto kiedyś nawet hałasujący lekko łańcuch uznałem za rozwalone łożysko w kole, a za małe ciśnienie w oponie o 0,2 bara (przy ciśnieniu normalnym 2,8) za pierdo** główkę ramy :D Dzisiaj miałem już wrażenie, że jest ok z tym kołem...