No i się [latwa kobieta] doigrałem. Poszalałem dzisiaj na ręcznym, nagle usłyszałem jebnięcie w lewym tylnym kole, myślałem, że linka od ręcznego strzeliła, ale nie. Pod domem oglądam koła, luz niby taki sam, ale lewe tylne koło mam nieodparte wrażenie stoi skierowane górą do wewnątrz, jakby coś je skrzywiło, a na pewno w nic nie walnąłem

Powiedzcie, że to ta piasta w kole, którą i tak miałem wymieniać!! Minimalnie jakby, kumple mówią, że mam krzywe oczy, ale ja to widzę!!! Miałem już kiedyś coś takiego i winne było mega wywalone łożysko w kole z tyłu (ale prawym

). Z tym, że tym razem podczas jazdy nie czuję myszkowania ani nic takiego.
EDIT: Dobra [latwa kobieta] chyba jestem rzeczywiście przewrażliwiony, mechanik miał rację, że mi z tej mani dbania o moto i auto zawsze odpieprzało ostro

W moto kiedyś nawet hałasujący lekko łańcuch uznałem za rozwalone łożysko w kole, a za małe ciśnienie w oponie o 0,2 bara (przy ciśnieniu normalnym 2,8) za pierdo** główkę ramy

Dzisiaj miałem już wrażenie, że jest ok z tym kołem...