"skakanie" na niższych obrotach.
Przeglądnąłem forum i znalazłem podobne przypadki jak u mnie, ale nie do końca zostały one wyjaśnione lub podane rozwiązania nie pomogły u mnie.
Opowiem od początku jak przedstawia się sprawa u mnie.
Na początku samochód nie chciał odpalić, Problemem okazała się kopułka. Została ona wymieniona razem z palcem. Samochód jeździł, lecz co chwile występowały wystrzały (mam instalacje gazową). Padło na świece. Zostały one również wymienione (NGK) + wyregulowano instalacje gazową. Przez pare dni wszystko było OK, a pozniej zaczął się problem "skakania" na niższych obrotach. Pierwsze pare kilometrów po uruchomieniu silnika jest poprawne, pozniej do około 2 tys obrotów występują właśnie te "skoki". Po troche dłuższej jeździe ( z 15km) skoki są praktycznie zawsze, a silnik ledwo wchodzi w 3tyś obrotów (tak jakby nie wszystkie świece paliły).
Następnym krokiem była wymiana przewodów.
Potestowałem, poszalałem troszke, z 50 km przejeździłem i wszystko wskazywało że juz jest OK. pod wieczór odpalam ponownie, zrobiłem pare km i znów zaczęło sieto samo.
Opowiem od początku jak przedstawia się sprawa u mnie.
Na początku samochód nie chciał odpalić, Problemem okazała się kopułka. Została ona wymieniona razem z palcem. Samochód jeździł, lecz co chwile występowały wystrzały (mam instalacje gazową). Padło na świece. Zostały one również wymienione (NGK) + wyregulowano instalacje gazową. Przez pare dni wszystko było OK, a pozniej zaczął się problem "skakania" na niższych obrotach. Pierwsze pare kilometrów po uruchomieniu silnika jest poprawne, pozniej do około 2 tys obrotów występują właśnie te "skoki". Po troche dłuższej jeździe ( z 15km) skoki są praktycznie zawsze, a silnik ledwo wchodzi w 3tyś obrotów (tak jakby nie wszystkie świece paliły).
Następnym krokiem była wymiana przewodów.
Potestowałem, poszalałem troszke, z 50 km przejeździłem i wszystko wskazywało że juz jest OK. pod wieczór odpalam ponownie, zrobiłem pare km i znów zaczęło sieto samo.

A przez to pali mi jak smok