To bylo pewnej sobotniej nocy, nie pamietam dokladnie, jakieś 3 lata temu...
Tak jak wiekszosc nocy w tygodniu (6/7), spedzalem ją w jednym z Lubelskich klubów, dokladnie MC.
To byla bardzo pięka noc, nie wiem czemu, moze przez te energetyzujące vitaminy ktorymi zostalem wczesniej poczęstowany. Tak mi jakos dziwnie po nich bylo, kolorowo
Okolo godziny 2-ej wyszedlem się trzoszke przewietrzyć na placyk przed klubem, zaczerpnąć świerzego powietrza jak i świerzych ust oczekujących tam na przerozne wyzwania i atrakcje klubowiczek.
I wtedy ją uzlyszalem, bardzo daleko, przestraszny ryk powodowal ze wszystkie budynki drżały, wkręcala sie jak szalona, to byl dzwięk... świeczki mi w oczach stanęły...
I ujrzałem ją, byla śliczna, niebieska, na 17-sto calowych felgach z błyszczącym rantem, a gdy sie przy mnie zatrzymala zaczęła mruczeć jak wysilony potwór WRC.
Za kierownicą siedzial mój przyjaciel, wtedy wiedzialem, ze to jest furka moich marzeń.
Los chcial, ze Mambus pewnej nocy powiedzial mi o checi jej sprzedania.
Zastanawialem sie 2 minuty
