Eeeeeeee twoja przygoda to małe piwo. Chcecie posłuchać prawdziwej akcji z kluczykami. Posłuchajcie tego:
Czas akcji: czasy studenckie. Miejsce: Poznań, akademik Zbyszko.
Nie pamiętam już co to była za okazja ale jak to na studiach bywa okazji nie brakuje. Impreza była zajefajna ale jakoś przed północą zaczęło brakować alkoholu. Parę chwil wcześniej przyszedł spóźniony kumpel i zadeklarował się, że podskoczy do nocnego i kupi co trzeba. A, że przy okazji zebrało się spore zamówienie i niejeden zdrowy człowiek nie podołałby takiemu ciężarowi, drugi kumpel zadeklarował się, że pożyczy jemu malucha który stał pod akademikiem co by wszyscy na browara nie czekali do samego rana.
Kumpel wziął zamówienie, kluczyki i poszedł do białego malucha który stał pod akademikiem. Co by kumplowi się nie nudziło, poszła z nim jego dziewczyna która była już na imprezie od kilku godzin i miała już za sobą parę browarów.
Schodzą na dół, patrzą, biały maluch, otwierają i jadą do nocnego na ulicę Słowiańską, dosłownie 500m od akademika. Wchodzą do sklepu, ładują do plecaka górskiego 80litrowego browary, idą do malucha, buzi, buzi, kumpel wyciąga kluczyki iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
QURWA RęCE DO GóRY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NA GLEBę SKURWYSYNIE!!!!!!!!!!!!!!!!
Zza krzaków wyskakuje dwóch kolesi i mierzą do nich z pistoletów.
Kumpel stary pancur z Wrocławia nie jedną akcję miał za sobą a więc zimna krew, opanowany, delikatnie postawił drogocenny towar na ziemi. Goście podbiegają do niego, rzucają na maskę, ręce do tyłu i kajdanki. Dziewczyna sparaliżowana strachem, oczy na wierzchu, misiu co ty z mafią zadarłeś???
W tym momencie akcja przenosi się do akademika.
Godzina 1am a posłańców po napój bogów nie widać. Wszyscy lekko podirytowani. Dochodzimy do wniosku, że skoro dostali kluczyki do M1 to postanowili to wykorzystać
Godzina 3am a ich dalej nie widać. Impreza przygasła bo nie ma czym podlewać. Forsa zniknęła, maluch zniknął. Znając romantycznego pancura doszliśmy do wniosku, że jadą nad morze oglądać wschód słońca. Co robić? Trzeba iść spać.
Następnego dnia budzimy się a kumpla z dziewczyną i malucha nadal nie ma.
Koło południa przychodzi skacowana dziewczyna i zaczyna opowiadać...
Okazało się, że zza krzaków wyskoczyli tajniacy, po chwili podjechała dyskoteka, zapakowali ich do środka, plecak z browarami też

i zawieźli na komendę.
Wstępne przesłuchanie. Dziewczyna była już ładnie nietrzeźwa to została zawieziona na dołek. Przypuszczam, że była to najładniejsza istota jaka tam gościła. A, że pora była już późna i nie miał kto przesłuchać kumpla, zabrali mu pasek, sznurówki z glanów i zamkneli w celi. Cała noc leżał na drewnianej pryczy i szarym kocu i patrzył się jak na suficie migocze żarówka której nie chcieli zgasić. Rano dostał "kawę" w blaszanym kubku i dwie kromki z dżemem. Wreszcie przyszedł ktoś kompetentny i znów przesłuchanie. Chcą go oskarżyć o kradzież samochodu!!!

Kumpel siedzi i nie wie o co qrwa tu chodzi???
No to glina mu opowiada: Dostali zgłoszenie o kradzieży auta. Siedzi sobie koleś w akademiku na parapecie i pali fajkę. Patrzy, a tu jakiś koleś z laską podchodzi do jego malucha, otwiera i odjeżdża. Koleś zapierda...... na recepcję i dzwoni na policję.
No i niby cała sprawa się wyjaśniła. Ale na komendzie musiał się stawić jeden właściciel malucha - nasz kumpel, i ten drugi. Obaj na nieszczęście mieli białe maluchy. Zanim cała procedura się zakończyła pancur wyszedł z celi po dwóch dniach.
Pomimo, że impreza zakończyła się klapą to opowieść o tej przygodzie nie raz była przytaczana przy browarku.
Hmmm Do tej pory tylko nie wiemy co się stało z "materiałem dowodowym". Kumpel wyszedł z nocnego z całym plecakiem a do akademika po 2 dniach wrócił tylko z połową hmmm
No i co???

Ma ktoś lepszą opowieść o kluczykach samochodowych?
PS. Akcja działa się w czasach kiedy młodzież jeździła polskimi wytworami motoryzacji a nie latała crxami więc proszę powstrzymać się od głupich uwag.