Problem z OC Allianz - poradzcie!
Mam problem z ubezpieczycielem od momentu kupna samochodu, jak ktos byl w podobnej sytuacji lub wie jak sie zachowac to prosilbym o rady bo juz mam lekko dość.
Sytuacja wyglada tak:
Kupujac auto kupilem je z niezaplaconą druga skladka ubezpieczenia ( o czym nie wiedziałem ) Termin zaplaty nastepował w czerwcu a ja przejąłem auto we wrześniu, czyli poprzedni wlasciciel nie oplacal specjalnie drugiej skladki i jezdzil przez 3 miesiace az sprzedal auto. Po kupnie poszedłem do ubezpieczyciela proszac o przepisanie polisy na mnie. Nie wiedziałem wówczas że będe musiał ją oplacać bo na moje pytanie czy "będe musiał coś dopłacać do tego ubezpieczenia agent odpowiedział w pełbyn luzem że nie" - pajac. Ufając mu przepisalem umowe. Ku mojemu zdziwieniu za dzien lub dwa przyszlo wezwanie do zaplaty na 340zl - druga rata wystawione na czerwiec tamtego roku czyli 3 miesiace zanim kupilem auto.
Niepodwazalny juz w tym momencie jest moj obowiazek zaplacenia tej skladki mimo ze nie bylem wtedy jeszcze wlascicielem, bo umowa przepisana na mnie, jednak problem polega na tym ze nie da sie z nimi dogadac, nie chca przeliczyc tej skladki poprawnie na moje warunki. Posiadam 60% znizki, zwyżke za wiek i lepsza lokalizacje(male miasto), zas poprzedni wlasciciel nie posiadal znizek i mial tez mial zwyzke za wiek i slaba lokalizacje (sosnowiec). Logiczne jest dla mnie ze skoro juz mam zaplacic tą skladke to na warunkach które dotyczą mnie a nie jego. Zaś ubezpieczyciel mimo przeslanych znizek za 10 lat!!! (tyle wymagał-nienormalne) nalicza mi skladke jeszcze wyższą. Malo tego dzisiaj dostalem zwyklym listem nowe polecenie zaplaty powiekszone o odsetki z groźbą o wejscie na droge sądową.
Czuje juz presje i wolalbym miec to z glowy. 370zl jednak piechotą nie chodzi i nie lubie jak sie tak załatwia ze mną sprawy. Wszelkie proby kontaktu i dogadania sie są odbierane ze strony allianz jako atak na nich i miganie sie od zaplacenia a ja jako intruz.
Nigdy wiecej zadnego związku z firmą Allianz!
Sytuacja wyglada tak:
Kupujac auto kupilem je z niezaplaconą druga skladka ubezpieczenia ( o czym nie wiedziałem ) Termin zaplaty nastepował w czerwcu a ja przejąłem auto we wrześniu, czyli poprzedni wlasciciel nie oplacal specjalnie drugiej skladki i jezdzil przez 3 miesiace az sprzedal auto. Po kupnie poszedłem do ubezpieczyciela proszac o przepisanie polisy na mnie. Nie wiedziałem wówczas że będe musiał ją oplacać bo na moje pytanie czy "będe musiał coś dopłacać do tego ubezpieczenia agent odpowiedział w pełbyn luzem że nie" - pajac. Ufając mu przepisalem umowe. Ku mojemu zdziwieniu za dzien lub dwa przyszlo wezwanie do zaplaty na 340zl - druga rata wystawione na czerwiec tamtego roku czyli 3 miesiace zanim kupilem auto.
Niepodwazalny juz w tym momencie jest moj obowiazek zaplacenia tej skladki mimo ze nie bylem wtedy jeszcze wlascicielem, bo umowa przepisana na mnie, jednak problem polega na tym ze nie da sie z nimi dogadac, nie chca przeliczyc tej skladki poprawnie na moje warunki. Posiadam 60% znizki, zwyżke za wiek i lepsza lokalizacje(male miasto), zas poprzedni wlasciciel nie posiadal znizek i mial tez mial zwyzke za wiek i slaba lokalizacje (sosnowiec). Logiczne jest dla mnie ze skoro juz mam zaplacic tą skladke to na warunkach które dotyczą mnie a nie jego. Zaś ubezpieczyciel mimo przeslanych znizek za 10 lat!!! (tyle wymagał-nienormalne) nalicza mi skladke jeszcze wyższą. Malo tego dzisiaj dostalem zwyklym listem nowe polecenie zaplaty powiekszone o odsetki z groźbą o wejscie na droge sądową.
Czuje juz presje i wolalbym miec to z glowy. 370zl jednak piechotą nie chodzi i nie lubie jak sie tak załatwia ze mną sprawy. Wszelkie proby kontaktu i dogadania sie są odbierane ze strony allianz jako atak na nich i miganie sie od zaplacenia a ja jako intruz.
Nigdy wiecej zadnego związku z firmą Allianz!


a ja na to że COO ? a on że numery nie zgadzaja sie z tym autem... i pokazuje mi pomylke.. ja mowie swietnie to co teraz a on że mam jak najszybciej naprostowac sprawe z ubezpieczalnią bo jak mnie jeszcze raz złapią to bedzie gruby mandat a w razie wypadku to niemam ubezpieczenia a tego to juz wam nie musze tlumaczyc , bieda na cale zycie, to ja mowie dobra okej , na drugi dzień pojechałem do Allianzu i baba jakby nic sie nie stało (nawet ją to nie ruszyło powiedziała okej zaraz poprawimy,wiec chyba nie bylem pierwszy z taka pomyłką) i okej już sobie myśle z głowy mam, za grugie pól roku przychodzi mi przedłużenie umowy na drugi rok (już wyczulony na sprawdzanie numerów) sprawdzam i numery tablic rejestracyjnych sie nie zgadzaja o jedna cyferke !!! pomyslalem nie no chyba jaja sobie robia, znowu pojechałem do placówki i mowie co sie stało a ona na pełnym relaksie do mnie że Pan ma jakiegoś pecha chyba
i sie śmieje ! Lekko kulturalnie pojechałem babke i powiedziałem jej ze to jest ostatni rok z wami i trzasnełem dzwiami i pojechałem wkurw.... do domu, Także jak słysze Allianz to nóż w kieszeni mi sie otwiera i każdego ostezegam przed ta firma i chłopaki sprawdzajcie dokladnie numery z tym co wam przysyłają nie tylko z Allianzu bo możecie miec grubą bube..


