Strona 1 z 1
ESA - Elektroniczny System Antykorozyjny - co sądzicie?

Napisane:
2009-07-09, 01:56
przez Smoq
Jak w temacie.
W sumie może warto zaryzykować?? Niedrogie, a CRX mały, powinno śmigać jak znalazł.
Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym??
http://moto.allegro.pl/item672913426_st ... ancji.html

Napisane:
2009-07-09, 06:59
przez nemezis
teoria podana w aukcji jest jak najbardziej prawdziwa ale czy akurat to urządzenie działa to już trzeba sprawdzić, mnie tylko zastanawia czy przy długim postoju nie wyssa to akumulatora do zera

Napisane:
2009-07-09, 08:24
przez ender2501
szkoda kasy, takie rzeczy nie działają, było już bardzo dużo o tym na różnych forach

Napisane:
2009-07-10, 13:46
przez Smoq
Ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia z tym?? ;p

Napisane:
2009-07-10, 13:53
przez wrobellos
nie wiem jak na autach ale slyszalem na uczelni o systemach tego typu na statkach wlasnie, nikt statkow z kwasowki nie robi a mimo slonej wody nie gnija, tylko tam to bylo rozwiazane chyba w ten sposob ze cos bylo zanuzane w morzu niedaleko burty, elektroda jakas chyba(nie pamietam dokladnie)
[ Dodano: 2009-07-10, 14:00 ]http://www.corrpol.pl/teksty/pp-8-07.pdf

Napisane:
2009-07-10, 14:57
przez ender2501
Smoq, widze że dalej drążysz temat. To jest urządzenie pokroju magnetyzerów - jeżeli wierzysz że działa, to działa poprawiając ci samopoczucie. Czytałem kiedyś wywód specjalisty od korozji - to urządzenie ma prawo działać, jeżeli zakopiemy samochód do połowy w ziemi. Jak wiadomo, raczej się tego nie robi. Wpisz frazę " Elektroniczny System Antykorozyjny" w google i poczytaj co ludzie o tym piszą. Może natkniesz się np. na relacje posiadacza poloneza, któremu pomimo takiego cuda, rdza całkowicie zeżarła karoserię. Bo to urządzonko wywodzi się właśnie z ery polonezów - montowali je kiedyś masowo w ASO FSO za dodatkową dopłatą.Wczesne lata 90-te.

Napisane:
2009-07-10, 16:24
przez M!R@S
takie urządzenia mnie tylko bawią typu CHIP czy to. Nie lepiej Panowie zainwestować w preparaty do konserwacji auta i se wysmarować w profilach zamkniętych ?? u mechanika konserwacja do 300zł + 30zł preparaty a napewno wystarczy to na minimum 4lata jak się dobrze zrobi. A takie coś to można dać sobie w dupe ;] tYLE MAM do powiedzenia na ten temat.

Napisane:
2009-07-10, 18:45
przez ostry7m14
Gdyby to dzialalo to w zadnej fabryce na swiecie nie cynkowano by samochodow i nie stosowano zadnych powlok zabezpieczajacych przed korozja, skoro by wystarczylo takie gowienko za 5 zl zalozyc. Ale moge sie mylic


Napisane:
2009-07-10, 22:13
przez M!R@S
ostry7m14, gdyby to działąło to w każdym aucie seryjnie byłobyto montowane... szkoda kasy

Napisane:
2009-07-14, 22:15
przez atom1
takie urzadzenie mozna bylo sobie dokupic przy kupnie poloneza z tego co pamietam- wystarczy popatrzec na dzisiejsze poldki.. widocznie slabo dziala


Napisane:
2009-07-14, 22:47
przez wieslawb
Sama idea urządzenia działa, jak najbardziej i to w praktyce od ponad 3 lat.
Na firmie mamy zainstalowane w zbiornikach stalowych elektrody, które muszą być bezwzględnie zanurzone w cieczy. Elektroda to metrowy kawał plastikowej rury o śr. 40 mm z napyloną warstwą grafitu i zamocowany na izolatorach. Zbiornik ma ponad 4 metry głębokości i ważne jest aby tylko elektroda była zanurzona . Elektrody (3 szt. na ok. 40 m2 lustra cieczy) połączone kablami (ok 20 m) z szafami sterowniczymi układów elektronicznych. Podobno to jakieś prądy odpowiedniej częstotliwości. Niskie napięcie, bo pchając łapy do cieczy nie czuje się żadnego łaskotania.
Stąd mój wniosek: jeśli blacha jest mokra to faktycznie może powstawać elektrolit i urządzenie może działać, a co z korozją jeśli jest sucho (przecież tlen jest w powietrzu) ?