Akryl mam
Chodzi o chwilowe rozwiązanie problemu. W cale tak nie rzuca się w oczy. Nie mam 400 zł na malowanie obu błotników przez małe purchle, żeby mi ktoś to porządnie zrobił, a po co to zostawiać? Żeby bardziej zeżarło nadkole i zamiast samego malowania doszło jeszcze spawanie reparaturek? W zeszłym roku przeciągłem to dobieranym sprayem za 35 zł i w cale źle to nie wygląda, a nawet całkiem nieźle, spodziewałem się dużo groszego efektu tylko ja okleiłem taśmą, a potem żałowałem, bo zrobił się taki próg między jedną warstwą, a drugą. I teraz zamierzam to poprawić, żeby efekt był jeszcze lepszy. To jest dosłownie pasek o szerokości 10/15 mm na rancie błotnika, a z drugiej strony w sumie nawet tego nie widać, bo na wychodzi to na widoczną strone. Kiedyś się pomaluje całą bude, a przynajmniej taka "zaprawka" skutecznie chroni przed korozją, bo od tego czasu nie widać żadnych purchli. W Polówce jak się lekka rdza pojawiła na rancie błotników tez z tyłu to przeszlifowałem papierem i pociągłem pędzelkiem Hammeritem ( co dziwne okazało się, że odcień prawie idealny całkiem przypadkowo ) to dwa lata jeżdzę, sporo w zimie i trzyma zajebiscie dalej, więc przez takie bzdury nikt mnie nie namówi na malowanie całego elementu. Oczywiście jestem przeciwnikiem jakiegoś paplania pędzlem w jakichś widocznych miejscach karoserii

na razie zamiast pakować kase w malowanie poszczególnych elementów wole ogarnąć Rexa mechanicznie, a potem śmignie sie go całego w nowy lakier

Dzięki Wenega za podsunięcie pomysłu z podwinięciem tasmy, na pewno da to jakiś rezultat
