Jak zostałem wydymany :)) ED9 Turbo
Zakładam ten temat, tylko i wyłącznie aby był przestrogą dla osób innych, aby ani trochę nie wierzyć na słowo, ani na pierwszy rzut oka i nie kusić się na oszczędzenie paru złotówek przy kupnie. NA WSTĘPIE SAM PRZYZNAJĘ ŻE TEŻ DAŁEM CIAŁA Z SAMĄ UMOWĄ (kwota nabycia pojazdu).
Postaram się opowiedzieć całą historię jak wszystko wyglądało.
Sprawa taka. Crx'a Turbo, tego samego, sprzedałem w kwietniu tamtego roku, z wydmuchaną uszczelką pod głowicą. (okazało się że w hurtowni mają błąd w katalogi i zamiast do 1.6 dali mi do 1.3, przy 0.5b nic się nie działo, przy 0.65b ją wydmuchało. Szkoda. Rex poszedł do użytkownika Akme, wziął go na lawecie, wszystko było jak należy, auto naprawił, śmigało parę msc na doładowaniu 0.65b jednak musiał je sprzedać z powodu wyjazdu za granicę.
Auto nabyła osoba ze SWARZĘDZI, Michał K. , nick na naszym forum Spidi. Z tego co opisywał, auto dał mechanikowi, w aucie walnął korbowód i zostawił je mechanikowi który mu je robił na własny koszt. Właściciel przedstawił mi listę rzeczy które zostały zrobione w aucie, fragmenty rozmów na fb:
"Ok mam chwile. Nowy blok - dół Nowe panewki korbowodowe i główne Nowy wał - w sensie po szlifie Uszczelka pod glowice na zamowienie Nowe szklanki Nowe uszczelniacze Nowa uszczelka pod pokrywe zaworowa Nowa sonda Nowy filtr oleju + olej Nowa wkladka filtra powietrza Nowy czujnik oleju Nowa uszczelk pod miske Opony przod nowe rainsport Tyl uzywki niedawno zalozone Hmm... zawiecha jak aprawdzalem na szarpakach byla ok. Silnik trzeba dotrzec tak jak mowilem Po zlozeniu silnika i odpaleniu wywalilo mi check engine... moze wystarczy go usunac i bedzie ok. Nie mam pojecia, ja w kazdym razie nie zauwazylem zadnych problemow. Na poczatku myslalem ze to wina podcisnien, ale sprawdzilem wszystko 2 razy i jest niby ok."
Oczywiście, liczyłem się z tym że może gdzieś się pocić silnik, ze jakiś sworzeń/tuleja może stukać, wiedziałem że auto wygląda jak gówno w czarnym macie i z tego tytułu nie mam żadnych uwag. Jednak sprawa ma się tak.
Autem zrobiłem trasę do domu, około 200km, jazda autostradą, 90km/h cały czas, do 3 tys obr. W sumie na liczniku było koło 500km. Na następny dzień autem wjechałem na kanał do znajomego który ma duże pojęcie o mechanice i zawsze z nim robiliśmy naprawy.
Część główna.
- miska olejowa nie miała paru nakrętek, kilka innych dało się odkręcić palcem
- mocowanie półosi przykręcone na dwie z trzech śrub, jedna już prawie uciekła a druga można było odkręcić palcem
- łapa silnika W OGÓLE nie przykręcona, cała guma wydymana, latała, miała duże luzy
- reszta łap niedokręcona, trzeba było dokręcić
- łapa łącząca blok silnika ze skrzynią cała odkręcona w ogóle bez śruby,
- jeden przewód hamulcowy nie był przykręcony do mocowania
- olej lał się strasznie, cały dół tłusty
- od odmy poprowadzony gumowy przewód na 50cm, wiszący w komorze silnika
Po porobieniu tych rzeczy, przy odpaleniu silnika w kanale, gdzie są kafle i jest echo, słychać było od spodu, od strony miski stukanie, typowo pod panewkę. Po paru odwiedzinach u innych mechaników (którzy nie wchodząc pod auto mówili że to zawory), wróciłem na kanał do swojego mechanika, aby usłyszeć czy dźwięk nadal się wydobywa. Nic nie ucichło. Ściągnęliśmy miskę.
Miska w środku cała z opiłków po korbie,z wgłębieniem po jej strzale, nie wyczyszczona, smok cały brudny z nawciąganym syfem. Ściągnęliśmy jedną panewkę dla orientacji (godzina 3 w nocy), i ku naszemu zdziwieniu, panewka która była NOWA i miała przejechane 500km na spokojne, miała już wżery i rysy.
Po złożeniu wszystkiego, zaprosiłem potem do siebie do domu kilka osób które znają się na mechanice i mają warsztaty, aby posłuchały od dołu tego, i również stwierdziły że to panewka, która się lada moment przekręci, i nie zrobiła tego jeszcze z tego powodu, gdyż nie przeciągnąłem auta do wyższych obrotów. Od 3 dni auto stoi, nie ruszam go ,nie odpalam nawet gdyż czekam na rozwój sytuacji.
Właściciel utrzymuje, ze sprzedał mi auto w stanie dobrym, bez wad ukrytych, w niczym mnie nie okłamał. Gdy na początku pisał że porozmawia z mechanikami i będzie trzeba jakoś tą sytuację rozegrać, tak teraz pisze że jeżeli mam jakieś ALE co do pracy mechaników to sam mam do nich dzwonić. Że to na pewno ja pałowałem AUTO NA ZIMNYM, i nie ma w tym jego żadnej winy.
Parę cytatów z rozmów :
o mechanikach :
"Ogarne co w mojej mocy. Skoro dali ciala to albo niech kupuja czesci i Ci wysle albo niech daja kase i Ci przeleje."
po 2 dniach :
"Dalem Ci namiary na mechanikow. Jestes wlascicielem auta. Jezeli masz obiekcje co do ich pracy to porozmawiaj z nimi."
Odpowiedź na zdanie że to wada ukryta i nie da się jej sprawdzić na miejscu:
"Mowisz ze auto ktore ma 23 lata nie bedzie mialo wad ukrytych?
Kazde auto ma jakies wady
A silnik byl po remoncie i sprzedawalem Ci jako sprawne auro"
"Zastanow sie prosze Ciebie bo w zyciu chyba nie kupowales auta."
Złoty tekst :
"zreszta mowilem Ci ze zawsze pieszcze auta "
Co najlepsze, nie mam pretensji o pierdoły które zrobiłem od razu, czyli niepodokręcane rzeczy itd. (które i tak już świadczyły o tym w jaki sposób ludzie do tego auta podchodzili), tylko o wadę ukrytą.
Od dłuższego czasu domagam się chociaż zwrotu części gotówki którą dopłaciłem przy zamianie (dopłaciłem 1000zł, żądam chociaż 500-600zł), i jak na razie nie dostałem żadnej sensownej odpowiedzi.
I najlepsza ciekawostka, wczoraj, od pewnego użytkownika tego forum dostałem wiadomość, jak to auto było robione (widział postęp prac, zna ludzi którzy je składali).
"Kupili dół stan był średni poczyscili wszystko nic nie wymieniali dali starą uszczelkę pod głowice głowica nie planowana jedyne co tam było wymienione to sprzęgło i trochę rozkład li to auto powiem tylko ze robili to koledzy tego gościa byłego właściciela i tez mu głupot na gadali ze remont i takie tam ja byłem zobaczyć z ciekawości co tam grzebią a nie wiedziałem ze to na sprzedaż robią"
"Właściciela tylko z widzenia ale tych co to robili to znam bo oni maja blacharstwo i lakiernictwo to była typowa fuszera".
Tyle na ten temat. Sprawa dość przykra, bo próbuję być fair i załatwić to wszystko bez większych spięć czy afer. Ale jak na razie jestem totalnie olewany.
Także co do tej sprawy mam już trzech świadków którzy mówią, że to fuszerka i typowa wada ukryta, oraz ze strony sprzedającego jego zdanie że NIC NIE UKRYŁ, oraz wiadomość mechaników ze auto jeździło i nie mają mi nic do powiedzenia.
Postaram się opowiedzieć całą historię jak wszystko wyglądało.
Sprawa taka. Crx'a Turbo, tego samego, sprzedałem w kwietniu tamtego roku, z wydmuchaną uszczelką pod głowicą. (okazało się że w hurtowni mają błąd w katalogi i zamiast do 1.6 dali mi do 1.3, przy 0.5b nic się nie działo, przy 0.65b ją wydmuchało. Szkoda. Rex poszedł do użytkownika Akme, wziął go na lawecie, wszystko było jak należy, auto naprawił, śmigało parę msc na doładowaniu 0.65b jednak musiał je sprzedać z powodu wyjazdu za granicę.
Auto nabyła osoba ze SWARZĘDZI, Michał K. , nick na naszym forum Spidi. Z tego co opisywał, auto dał mechanikowi, w aucie walnął korbowód i zostawił je mechanikowi który mu je robił na własny koszt. Właściciel przedstawił mi listę rzeczy które zostały zrobione w aucie, fragmenty rozmów na fb:
"Ok mam chwile. Nowy blok - dół Nowe panewki korbowodowe i główne Nowy wał - w sensie po szlifie Uszczelka pod glowice na zamowienie Nowe szklanki Nowe uszczelniacze Nowa uszczelka pod pokrywe zaworowa Nowa sonda Nowy filtr oleju + olej Nowa wkladka filtra powietrza Nowy czujnik oleju Nowa uszczelk pod miske Opony przod nowe rainsport Tyl uzywki niedawno zalozone Hmm... zawiecha jak aprawdzalem na szarpakach byla ok. Silnik trzeba dotrzec tak jak mowilem Po zlozeniu silnika i odpaleniu wywalilo mi check engine... moze wystarczy go usunac i bedzie ok. Nie mam pojecia, ja w kazdym razie nie zauwazylem zadnych problemow. Na poczatku myslalem ze to wina podcisnien, ale sprawdzilem wszystko 2 razy i jest niby ok."
Oczywiście, liczyłem się z tym że może gdzieś się pocić silnik, ze jakiś sworzeń/tuleja może stukać, wiedziałem że auto wygląda jak gówno w czarnym macie i z tego tytułu nie mam żadnych uwag. Jednak sprawa ma się tak.
Autem zrobiłem trasę do domu, około 200km, jazda autostradą, 90km/h cały czas, do 3 tys obr. W sumie na liczniku było koło 500km. Na następny dzień autem wjechałem na kanał do znajomego który ma duże pojęcie o mechanice i zawsze z nim robiliśmy naprawy.
Część główna.
- miska olejowa nie miała paru nakrętek, kilka innych dało się odkręcić palcem
- mocowanie półosi przykręcone na dwie z trzech śrub, jedna już prawie uciekła a druga można było odkręcić palcem
- łapa silnika W OGÓLE nie przykręcona, cała guma wydymana, latała, miała duże luzy
- reszta łap niedokręcona, trzeba było dokręcić
- łapa łącząca blok silnika ze skrzynią cała odkręcona w ogóle bez śruby,
- jeden przewód hamulcowy nie był przykręcony do mocowania
- olej lał się strasznie, cały dół tłusty
- od odmy poprowadzony gumowy przewód na 50cm, wiszący w komorze silnika
Po porobieniu tych rzeczy, przy odpaleniu silnika w kanale, gdzie są kafle i jest echo, słychać było od spodu, od strony miski stukanie, typowo pod panewkę. Po paru odwiedzinach u innych mechaników (którzy nie wchodząc pod auto mówili że to zawory), wróciłem na kanał do swojego mechanika, aby usłyszeć czy dźwięk nadal się wydobywa. Nic nie ucichło. Ściągnęliśmy miskę.
Miska w środku cała z opiłków po korbie,z wgłębieniem po jej strzale, nie wyczyszczona, smok cały brudny z nawciąganym syfem. Ściągnęliśmy jedną panewkę dla orientacji (godzina 3 w nocy), i ku naszemu zdziwieniu, panewka która była NOWA i miała przejechane 500km na spokojne, miała już wżery i rysy.
Po złożeniu wszystkiego, zaprosiłem potem do siebie do domu kilka osób które znają się na mechanice i mają warsztaty, aby posłuchały od dołu tego, i również stwierdziły że to panewka, która się lada moment przekręci, i nie zrobiła tego jeszcze z tego powodu, gdyż nie przeciągnąłem auta do wyższych obrotów. Od 3 dni auto stoi, nie ruszam go ,nie odpalam nawet gdyż czekam na rozwój sytuacji.
Właściciel utrzymuje, ze sprzedał mi auto w stanie dobrym, bez wad ukrytych, w niczym mnie nie okłamał. Gdy na początku pisał że porozmawia z mechanikami i będzie trzeba jakoś tą sytuację rozegrać, tak teraz pisze że jeżeli mam jakieś ALE co do pracy mechaników to sam mam do nich dzwonić. Że to na pewno ja pałowałem AUTO NA ZIMNYM, i nie ma w tym jego żadnej winy.
Parę cytatów z rozmów :
o mechanikach :
"Ogarne co w mojej mocy. Skoro dali ciala to albo niech kupuja czesci i Ci wysle albo niech daja kase i Ci przeleje."
po 2 dniach :
"Dalem Ci namiary na mechanikow. Jestes wlascicielem auta. Jezeli masz obiekcje co do ich pracy to porozmawiaj z nimi."
Odpowiedź na zdanie że to wada ukryta i nie da się jej sprawdzić na miejscu:
"Mowisz ze auto ktore ma 23 lata nie bedzie mialo wad ukrytych?
Kazde auto ma jakies wady
A silnik byl po remoncie i sprzedawalem Ci jako sprawne auro"
"Zastanow sie prosze Ciebie bo w zyciu chyba nie kupowales auta."
Złoty tekst :
"zreszta mowilem Ci ze zawsze pieszcze auta "
Co najlepsze, nie mam pretensji o pierdoły które zrobiłem od razu, czyli niepodokręcane rzeczy itd. (które i tak już świadczyły o tym w jaki sposób ludzie do tego auta podchodzili), tylko o wadę ukrytą.
Od dłuższego czasu domagam się chociaż zwrotu części gotówki którą dopłaciłem przy zamianie (dopłaciłem 1000zł, żądam chociaż 500-600zł), i jak na razie nie dostałem żadnej sensownej odpowiedzi.
I najlepsza ciekawostka, wczoraj, od pewnego użytkownika tego forum dostałem wiadomość, jak to auto było robione (widział postęp prac, zna ludzi którzy je składali).
"Kupili dół stan był średni poczyscili wszystko nic nie wymieniali dali starą uszczelkę pod głowice głowica nie planowana jedyne co tam było wymienione to sprzęgło i trochę rozkład li to auto powiem tylko ze robili to koledzy tego gościa byłego właściciela i tez mu głupot na gadali ze remont i takie tam ja byłem zobaczyć z ciekawości co tam grzebią a nie wiedziałem ze to na sprzedaż robią"
"Właściciela tylko z widzenia ale tych co to robili to znam bo oni maja blacharstwo i lakiernictwo to była typowa fuszera".
Tyle na ten temat. Sprawa dość przykra, bo próbuję być fair i załatwić to wszystko bez większych spięć czy afer. Ale jak na razie jestem totalnie olewany.
Także co do tej sprawy mam już trzech świadków którzy mówią, że to fuszerka i typowa wada ukryta, oraz ze strony sprzedającego jego zdanie że NIC NIE UKRYŁ, oraz wiadomość mechaników ze auto jeździło i nie mają mi nic do powiedzenia.
kolega napisal ze tez umoczyl ze na umowie pewnie napisali ze auto warte tyle co zlom i teraz bedzie wymagal ze kupil lalke- przeczytaj uwaznie zanim cos napiszesz a jak jak masz tylko macic zamisat sie rozwinac to po co w ogole to pisac

