Witam,
Po dłuzszej trasce zaglądam pod maskę i widzę, że kable zapłonowe są luźno wsadzone w te otwory a nie docisnięte. Docisnąłem aż było słychać "pyk" lecz po 100km trasy otwieram maskę a one znów są luźne i w górze :/ o co chodzi bo jedyne co mi przychodzi na myśl to te uszczeleczki okrągłe, które są już w kiepskim stanie i przepuszczaja i tworzy się ciśnienie, które wypycha kabel do góry :/ Napiszcie czy mieliście kiedyś taki przypadek i jak to naprawić lub czy to nie jest jakaś poważniejsza awaria bo tego się boję.
