Witam
Zaraz po kupnie Rexa wzialem sie za remont silnika, poniewaz kopcil bardzo. Pobieral ok 1litra oleju na 250-300km.
Najpierw wymienilem uszczelniacze zaworów. Założylem uszczelniacze firmy REINZ. Jednak nie dalo to pozytywnego efektu.
Dlatego przyszedl czas na dół.
Wyciągłem tłoki z korbowodami i co sie dowiedzialem:
- panewki korobowodowe byly w stanie oplakanym, podobnie główne.
- tłoki wyłchtane w tolerancji z Manuala Hondy.
- pierścienie luzy na zamku przekroczone srednio o 40%.
- cylindry po pomierzeniu średniocowka tez daleko wykroczone po za norme. Odhcyłki na średnicy w niektórych mijscach siegaja nawe 0,1mm (wartosci 0,95...0.07) a wiec tez tolrenacja daleko przekroczona.
oczywisice blok mam juz wyciagniety, rozbrojony i umuty. dzis go zaworze do pomiaru, potem kupuje tłoki i bedzie robiony szlif z pasowaniem tlokow.
Mam do was pytanie teraz o to jak takie remonty u was przebiegaly, jakie was spotkaly po drodze niespodzianki ?
Ja mam poki co szlif do zrobienia, tloki, pierscienie, panewki nowe, uszczelki miski, glowicy, pokrywy, nowe.
mialem to samo 1l na 300km ale tak samo nie poddalem sie
i zaczelem ratowac swojego rexa. Do tej pory mowia mi sprzedaj to auto lecz jestem uparty. I tak przez caly czas jak nia smigam zrobilem kapitalke silnika tzn: wymiana uszczelniaczy, pierscieni, panewek glownych, zostal zrobiony blok
, polosie z przegubami zew, rozrusznik, aparat zaplonowy, wszystkie paski, zregenerowany alternator, troche tego bylo i moglem o czyms zapomniec. Po remoncie jazda dopiero zrobila sie zajeb.. nic nie dolewam oleju od wymiany do wymiany i auto jest zywsze. Jeszcze wstawilem nowe amory na -, przelot 2,25, rure ze stozkiem. A na dzien dzisiejszy bedzie walka z walem korbowym bo stary byl uszkodzony lekko i wkoncu panewka dala o sobie znac. Nie chcialem sie bawic w szlify bo nie wiem czy ten wal ruszany czy nie i kupilem od
dobry wal w nominale
panewy od 