Witam.
Dziś w nocy na warszawskiej wisłostradzie miałem przykry incydent, odśnieżarka czy co to tam jeździ wypchnęła na mój pas kawałek kostki brukowej z chodnika. Najechałem na nia prawym kołem, lekko podrzuciło, chwila refleksji, i po jakiś 5 sekundach doszedłem do wniosku, ze nic się nie stało, jedziem dalej, nic sie skrzypi, nic nie bije. Dojechałem do domku w przeświadczeniu, ze wszystko będzie ok, jedynie obręcz stalówki delikatnie zgięta, ciut ciut. opona cala. Dzis już nie było tak kolorowo, każdy zakręt to zmaganie Dawida z Goliatem, naprawdę ciężko chodzi i ciężko utrzymać, zas po puszczeniu prawie, ze w miejscu się odkręcą. Coz to mozebyc i jak bardzo moze to moj portfel odchudzic?
Pozdrawiam