Po dzisiejszej nocy (-10 stopni) wsiadam, chce autko uruchomic, a tu 2 razy rozrusznik zakrecil i juz akumulator zdechl.
ALE. jak juz go uruchomilem to po polgodzinnej jezdzie zgasilem fure i chcialem znow zapalic i znow to samo
i moje pytanie brzmi:
czy to wina aku??
czy moze czego innego. dodam ze lampka od ladowania zachowuje sie tak jak trzeba.
pomozcie
a co do pobierania to tez tak mialem na poczatku bo mialem zle wpiety immobil. a jak wpialem dobrze to juz git.
