Jak do mnie niedawno zadzwonil ze wpadl samochodem do stawu to nie wiedzialem czy mam sie smiac czy plakac
-Komputer zalany ale dzialal
-Woda w wydechu - dopiero po mocnej przegazowce auto chodzilo normalnie




Witam Wszystkich i od razu dementuję plotki jakobym był pijany - byłem podpity
hahaha a tak serio to jedynie na kacyku i na maxa zmęczony , po drugie takie super drogi robią na podkarpaciu - tak tak Panie Sebastianie niestety
ale mniejsza z tym , staw wyskoczył z nienacka no i niestety mnie znokautował , tak jak loobo napisał po mocniejszym daniu w p***ę samochodzik wrócił do stanu technicznego optymalnego
aha no i osuszeniu go na sloncu czyli wybebeszeniu wszystkiego ze srodka , komputer zbuntowal sie dopiero po miesiacu ale tez wystarczzlo osuszenie ... jednym slowem zamiast czolgu polecam honde



ale przy jeżdżeniu przez miesiąc po polach kiedyś przypał musiał być , dywany jak dywany o dziwo po wysuszeniu na słońcu na wiór ( upały były po 38 stopni ) przez dwa dni nic nie czuć i nie widać , ostatnio znowu sprawdzałem czy coś się nie urodziło pod wykładziną ale narazie jest spokój , zobaczymy na jak długo ... 



Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości