problem taki: jade zaczynam krecic kolejny bieg i kolejny 180 puszczam na 5 gaz i nagle z przodu zaczynam szlyszec niesamowity miarowy huk az mi cala buda zaczelo trzasc!!! no to staje dosc szybko i w miare im beardziej hamowalem tym bardziej ten huk sie nasilal!!! noramalnie strach!!! zarzymalem sie i staram sie ruszyc i wszystko dobrze jak przyspieszam jak tylko samochod wytraca predkosc huk nasila sie?!?! dodam ze wczesniej mi chrupaly juz przeguby zewnetrzne a teraz ich juz nie slychac przy skrecaniu...
1. czy to juz ich definitywny koniec?
2. czy doloaczyly sie do tego jeszcze przeguby wewnetrzne?
idealnie...zadnych zgrzytow chrupan nic po prostu nic...nawet sladu kapania oleju normalnie sie wkreca na obroty tylo jak puszcze go na biegu albo jak go wysprzegle to jest zaje...huk!!! takie lup lup lup lup!!!!!! bo wczesniej mialem takie delikatrne chrupanie przy ruszaniu i hamowaniu a teraz mi to wyskoczylo...
hmm, dziwne... przebub powinien raczej strzelac przy wysilku czyli gdy przyspieszasz... moze mechanizm roznicowy w skrzyni biegow, moze cos innego, trudno powiedziec przez internet...
w sumie niby tak bo troche na forum szukalem i wszystko by wskazywalo na skrzynie albo przeguby tylko jesli skrzynia to by chyba gdzies mi juz dziure w niej zrobilo i olej by sie wylal albo samochod by nie jechal a on norlanie jezdzi tylko ze napie... wczesniej slyszalem juz takie wycie jakby i lekkie miarowe stukanie jak jechalem a dzisiaj jak sie scigalem to musialem chyba to "cos" tam dobic...
juz wiem co to jest...jak podnosilismy samochod na holownik to odpadły oba przednie kola...szpilki sie ukrecily w piastach...lewe trzymalo sie na 1 a prawe ledwo na 2...a stukanie bylo tylko przy zwalnianiu kiedy kola sie rozjezdzaly i wtedy mialy najwiekszy luz na srubach i dlatego tak halasowaly...mialem wiecej szczscia niz rozumu...az strach pomyslec jakby mi odpadły wczoraj...
farta mam i to duzego kiedys skasowalem antykow fure to policja sie pytala czy juz zabrali cialo a ja stalem obok...przez bagaznik wychodzilem bo byl to jedyne "czynne" wyjscie z samochodu...a sprwdzic owszem sprawdzam samochod zawsze rano jak wyjezdzam tyle ze przez caly dzien nie bylo nic slychac moze dopiero jak dostal troche wiekszej predkosci to szpilki nie wytrzymaly...coz bylo minelo wszystko jest teraz git i mam nadzieje ze tak zostanie jak najdluzej...
swoją drogą gdzie ty na polskiej drodze jechałeś "180km/h" ?
czy historia jaką opowiedziałeś nam posta wyżej niczego cię nie nauczyła? weź poprawkę na to że CRX to taka konserwa że jeden większy dzwon i z auta robią się puzzle
w skce jest taka jedna długa prosta za miastem prawie bez ruchu gdzie sie wszyscy scigaja wieczorami a np A2 tez jest w miare prosta i tam tez sie rozpedzalem, katowicka miejscami jest ok, awaryjny pas startowy za rawa mazowiecka w kierunku nowego miasta nad pilica, nowa wyremontowana trasa rawa mazowiecka - łódz, wymieniać dalej?:)
nauczyla zeby po miescie nie jezdzic za szybko w zime na letnich oponach...wtedy mialem 17 lat...bylem mlody i glupi teraz juz tak nie robie bo wiem ze moge jeszcze kogos zalatwic a nie tylko siebie. Etap scigania sie samochodem rodzicow zaladowanym po dach pijanymi kolegami to mi minal juz dawno.