Mam problem z B16A2.
Od 2 tygodni walczę z pseudo mechanikami...
Na samym początku wydawała się to drobna usterka. Dlatego nie oddawałam go do jakiegoś profesjonalnego warsztatu... Objawy były takie, że silnik nie pracowal na wszystkich garach (na 3cim i 4tym nie)...
Po rozebraniu go okazało się, że przepaliła się uszczelka. Została splanowana głowica, dali oryginalne uszczelki... nacieszyłam się samochodem 2 dni...
Po 2 dniach od remontu samochód dymił jak smok
i przez przejechanie niecałych 100km zdążył zechlać ponad 4 litry oleju... to były jedyne (lub aż) niepokojące objawy. Bo silnik pracował bez zarzutów, turbo załączało się idealnie. Nie wiem co jest grane!
Gościom wogóle do głowy nie przyszło żeby wymienić lub chociaż sprawdzić pierścienie
i po remoncie góry silnika, znowu zaczęli go rozbierac. Jestem załamana!
Teraz podejrzenie padło na turbo
Koleś się turbo wogóle nie zajmował i uważa że odłączy je tak poprostu i samochód będzie jeździł na serii. Ja uważam, że jeżeli już to trzeba wymieniać kolektor na oryginalny, wydech, albo chociaż zestroić to jakoś...?
Dodam, że po pierwszym remoncie podkręcili mi turbo z 0,3 na 0,43 bara, a jest to mała turbina- T2. Dali mu po garach ostro... byłam w szoku. Zanim dostałam solkę z powrotem na liczniku było ponad 80km więcej. Cały czas kręcili go do odcinki... Wogóle podeszli do tego jakby dostali nową zabawkę. Czy to możliwe, że od tego podkręcenia padło turbo? Sprężarka ma dopiero niecały jeden sezon! Samochód przez jeden tydzień zamienił się w totalny grat...
Aż łezka się kręci, że do niedawna jeździł tak: http://video.google.pl/videoplay?docid= ... 8737&hl=pl a teraz to totalny złom...
Oczywiście bralam pod uwagę, że kiedyś nastąpi regeneracja turbiny, ale nie w tak szybkim czasie i to razem z motorem!
Jestem z okolic Wawy, gdzie jest ktoś, kto może się tym profesjonalnie zająć i mi tego nie spieprzyć?!
od poniedziałku solka powoli wraca do stanu poprzedniego 

