Chciałem dziś pojeździć (bo Hanka stała ze 2 dni) i nie chce odpalić, chyba coś z elektryką... wygląda to tak: wkładam kluczyk do stacyjki przekręcam i nie pali się żadna kontrolka, takjakby deska rozdzielcza była martwa, mogę włączyć awaryjne, kręcić rozrusznikiem, bawić się panelem nawiewu, świeci lampka przy otwartych drzwiach... nie wiem co jest, to jakiś bezpiecznik? Czy może akumulator padł?
ja tez dzisiaj mialem jaja z autem rano ide do auta pzrekrecam kluczyk jets prad pompa wszystko ok odpalam i auto odrazu gaśnie jak by zabrali prad po chwili kontrolki wszystkie swiecą znowu odpalam i znowu gaśnie wszystko dziwne heh pzreczysciłem kleme bo bylą saśniedziała ale bylo to samo wkoncu za chyba 5 razem odpalilą normalnie i pojechałem do pracy
Komp błędów niepokazuje (w ogóle nic nie pokazuje, nawet nie mryga na powitanie), rozrusznik normalnie kręci, tylko paliwa nie ma, bo pompy i przekaźnika nie słychać. Gdzie jest masa od kompa, może sprawdzę?
sprawdz bezpieczniki, jeden jest od zasilania kompa, nie pamietam ktory ale dla pewnosci sprawdz wszystkie moze cos jeszcze przy okazji znajdziesz (no ze ktorys uwalony) - sprawdz te pod kiera i te obok silnika
masa jest na obudowie termostatu