Witajcie,
Wybujany seryjnym zawiasem, zdecydowałem się na zakup amortyzatorów koni (żółte) i sprężyn Vogtland (szukałem takich, żeby były jak najmniej obniżone a Vogtlandy miały "tylko" -30mm).
Efekt jest taki, że na małych dziurkach autko podskakuje jakby było za miękkie, natomiast jak przyjdzie co do czego i trafi się na większe dziursko, to strasznie wali a auto fruwa nad drogą. Można więc powiedzieć, że osiągnąłem prawie dokładnie odwrotny efekt od zamierzonego.
Jedyną zaletą jest dobre, przewidywalne prowadzenie się auta w łukach pod warunkiem, że są idealnie równe, bez dziur.
Macie jakiś pomysł, od czego zacząć próby poprawy tego stanu? Od sprężyn czy od amorków?
Nie zależy mi na tym, żeby auto było niskie, wręcz przeciwnie. Ma natomiast jak najlepiej wybierać nierówności przy brutalniejszym traktowaniu i nie bujać się tak niebezpiecznie jak seria. Ma się nadać do (szybkiej dość) codziennej jazdy po naszych (bez)drożach a może i kiedyś sprostać jakiemuś kjs'owi.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie