"Od dłuższego czasu (powiedzmy 4-5 dni) miałem wrażenie,że autko jest trochę hamowane (czułem małe opory),ale myślałem,że to tylko takie moje wrażenie,czasem też zaleciało taką jakby spalenizną...ale jadąc sobie pewnego dnia rano do roboty poczułem wyraźny swąd spalenizny no i coraz większe opory,więc stanąłem na stacji i waliło z tylnego prawego koła jakby paloną izolacją elektryczną a felga była wręcz gorąca...szybka wizyta u mechanika i się okazało że linka od ręcznego była przyrdzewiała (trzymała ręczny częściowo) i po nasmarowaniu jest ok".
Otóż jak się okazało od tego czasu jednak nie wszystko jest ok-wydaje mi się że przez jeżdżenie z tą zasraną linką (szacuję że było to jakieś 4-5 dni nawet
) muszę dodawać więcej gazu niż wcześniej żeby normalnie ruszyć oraz żeby przyspieszyć (nawet podczas dosyć spokojnego przyspieszania słychać dźwięk przegazowania i dopiero za jakiś czas prędkość auta dorównuje dźwiękowi silnika...takbym to ujął-wcześniej tak nie było
),auto nie jest tak dynamiczne jak wcześniej (odczuwam,że duża część mocy idzie w gwizdek i zanim sie rozpędzi troche to trwa
) ,ogólnie przy ruszaniu szarpie (trzeba się mocno wczuć żeby ruszyć płynnie...wcześniej tak nie było
).Oprócz tego zanotowałem znaczący wzrost spalania (miasto sporo ponad 10 litrów/100 km przy bardzo spokojnej jeździe
).Czy winą może być to,że podczas jazdy z większym obciążeniem (częściowo działający podczas jazdy ręczny) sprzęgło się "wyświechtało" i już nie łapie?Jest jakiś sposób żeby się samemu upewnić czy to rzeczywiście sprzęgło?...a co do spalania to tak mędrkuję sobie że podczas większego wciskania gazu niż trzeba podawane jest o wiele więcej mieszanki niż potrzeba co skutkuje siękzym spalaniem?Co jeszcze może być powodem powyżej opisanego zachowania (ECU nie wypluwa błedu lambda)?Za konkretne odpowiedzi nagroda (punktowa
),osobom które nie mają zamiar popisać się "zabawnymi" komentarzami dziękuję 



