Od jakiegoś czasu zabierałem się za wymianę paska klinowego. Niestety problem w moim aucie polega na tym, że nie mam zbytnio dojścia do paska w moim rex'ie, gdyż mam instalację gazową. pasek kwiczał, kwiczał i przestał. Jednak wraz z ustaniem kwiczenia padło ładowanie. Pomyślałem że pasek się. Pasek jest. Naciągnąłem go z trudem ale udało się. Niestety zrobiło sie już na tyle ciemno, że nie widzę czy obraca się kółko od alternatora. Tu przejdę do sedna. Świeci mi się kontrolka od akumulatora, jednak jak przycisnę mocniej gaz kontrolka gaśnie. Pewnie doszedł bym do tego sam co się stało, gdybym nie robił auta na ulicy i nie padałby śnieg. Zdążyłem tylko sprawdzić ,że nie mam ładowania na niskich obrotach, przy wyższych nie sprawdzałem, bo nie było jak
Może ktoś mi powiedzieć czy to że nie ma ładowania to objaw :
1-uszkodzonego alternatora-przepalone uzwojenie, lub przestrzelona dioda; 2.tego że się ślizga pasek po alternatorze-ale wtedy dlaczego gaśnie kontrolka od ładowania?. 3. Najbardziej banalne może bezpiecznik jakiś (np No.31, lub No.32)
Jest jeszcze jedna wskazówka-nie chodził początkowo m in. obrotomierz na załączonych światłach, potem już nawet na wył nie chciał chodzić-podejrzewam za niskie napięcie akumulatora, które spadało z każdą chwilą.
Po co to wszystko opisałem?? A właśnie po to że auto nadal stoi na ulicy dość daleko od domu. Jutro jadę z akumulatorem i mam nadzieję że uda mi się na nim dojechać do domu. Może ktoś maił podobny przypadek i mi pomoże. Liczę na was
