Głupi ptak mi nasrał na maskę (czarny lakier), samochód stał przez jeden dzień nie używany więc nie widziałem. Wyszedłem, patrze - maska zasrana, zawsze zmywałem takie rzeczy na bieżąco.
Pojechałem na bezdotykową i próbowałem to zmyć - nic nie dało...
Myślałem że to po prostu zostało takie tłuste, więc namoczyłem i szmatką próbuje to wytrzeć - dupa nic nie dało, paznokciem jak się drapie też nie schodzi.
Zawsze schodziło, a teraz w tym upale na słońcu (pewnie z 70 stopni maska miała, bo czarna i się tak nagrzewa że nie da się jej dotknąć) wyżarło
Jakieś porady?? Co z tym zrobić?? Polerka lakieru czy co??



