Witam,
dzis postanowilem wymienic zarowke swiatla mijania w lewym reflektorze i przy montazu nowej, chyba pekl mi jakis element, bo nie mam teraz o co zaczepic tego smiesznego, drucianego dzyndzla, ktory trzyma zarowke.... zdjalem nawet zbiornik od wspomagania, bo nie sposob tam chyba zmiescic europejska reke - wszystko i tak na nic - pelno plynu na podlodze w garazu a zarowki nie moge zainstalowac...
co teraz musze zrobic, czy trzeba wymienic caly reflektor, silnik czy samochod?
pomozcie
zrozpaczony forumowicz
przecież lampy nie są wspawane na stałe, czemu sobie reflektora nie wykręcisz? Będziesz miał go w ręce to wszystko zainstalujesz i sprawdzisz, później tylko podepniesz kostki z powrotem i przykręcisz jak był
cztery śruby trzymają reflektor po tym, jak odkręcisz kierunkowskaz z boku śrubokrętem, dwie śruby na górze, jedna przy reflektorku od długich i jedna pod zderzakiem widoczna po zdjęciu kierunkowskazu