demonteż świateł tylnych ed9

Posty: 3   •   Strona 1 z 1
Avatar użytkownika
thedym24
Forumowicz
 
Posty: 360
Dołączył(a): 2009-03-03, 11:35
Lokalizacja: Sułkowice/myślenice

demonteż świateł tylnych ed9

przez thedym24 » 2009-09-09, 09:31

Zacznijmy od tego ze jest to przerąbane :blee:

Wszystko zależy czy mieliśmy światła wcześniej klejone czy też nie ja przypuszczam ze większość miała :)
Ja mam światła poliftowe nie wiem czy sie coś różnią od przed
więc ta obramówka świateł jest na zaczepkach takich małych u mnie były one zaklejone sylikonem tak ze nie było szans ich normalnie odrobić wiec włożyłem śrubokręt i powoli odginałem niestety na tych zaczepkach sie pourywały ale to nic :(

jak juz troche odegniemy te obramówki to bierzemy się za ściąganie całego światła ( nie wiem czy to jest fabrycznie ale ja miałem tam jak by sylikon akrylowy chyba)
naj lepiej było by to podgrzewać i powoli odrabiać bardzo powoli ( ktoś kiedyś napisał ze można na chwile do pieca , motyw dobry tylko ten sylikon troche szybko stygnie )
ja to odginałem i przecinałem ten sylikon jakoś poszło

cóż ale są i ofary tego


tak czy inaczej ja swój cel osiągnąłem :)
tu jest czemu to robiłem

Avatar użytkownika
giscrx
Forumowicz
 
Posty: 1833
Dołączył(a): 2006-05-24, 11:22
Lokalizacja: Kraków

przez giscrx » 2009-09-09, 09:39

to czemu to robiłeś, bo nic nie ma w tym miejscu co pisałeś ze coś ma być
części do japońców firm: 555, TRW, CTR, SIR, SKF, FEBI, REINZ, CORTECO; raparaturki błotników UWAGA: masz problem z progami, jest teraz na to sposób, pojawiły się na rynku progi dedykowane do CRXa, cena 165,00zł za szt.

Avatar użytkownika
thedym24
Forumowicz
 
Posty: 360
Dołączył(a): 2009-03-03, 11:35
Lokalizacja: Sułkowice/myślenice

przez thedym24 » 2009-09-09, 09:39

forum/viewtopic.php?p=342256#342256

a ty czemu się tak bawiłem :)

[ Dodano: 2009-09-09, 09:40 ]
:) hehe w tej samej sekundzie

Posty: 3   •   Strona 1 z 1

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Teraz jest 2026-04-23, 00:43