bierzesz lampę, piekarnik nagrzewasz na 70 stopni, wkładasz na kilka minut, klosz zacznie łatwo odchodzić (oczywiście najpierw zdejmujesz klipsy metalowe, 4 na sztukę).
płaskim śrubokrętem odchylasz klosz, ściągasz. Z klosza i z lampy ściągasz klej, póki ciepły - najłatwiej.
przygotowanie do malowania:
nawet nie trzeba matowić, lakier porządnie trzyma odbłyśnika. Odkręcasz osłonkę żarówki,
taśmą papierową zasłaniasz cała cześć poprzeczną odbłyśnika - malujemy dolny i górny, nie wpływa to na świecenie lampy - światło jest rozpraszane przez część tylno-boczna.
kilka cienkich warstw czarnego matu/półmatu. Niech sobie wyschnie.
sylikon w łapę i jedziemy - tam skąd usuwałeś stary klej. Odrobina sylikonu, będzie szczelnie, nie będą parowały.
Zrobione.
poradniki czasem mówią żeby zamiast do piekarnika wsadzać lampę kloszem w dół w gorącą wodę... ale poparzysz się i potrwa to dłużej.
Jakby komuś nie chciało się bawić to mam gotowe takie lampy do ED9 na sprzedaż dosyć tanio (chcę się pozbyć bo mam 2 komplety) -> forum/viewtopic.php?t=50216
Czyli tak właściwie maluje się wewnętrzną, srebrną stronę obudowy, gdy sam regulowany odbłyśnik, o kształcie rodem z kwadratowej przedpotopowej lampy pozostaje nieruszony