Plan odnowienia go wpadł mi do głowy koło stycznia/lutego. Prace rozpocząłem od dokładnych oględzin i zrobienia listy potrzebnych rzeczy. Zakupiłem między innymi:
- wszystkie części eksploatacyjne (opony, dętki, koronki, zębatki … nie będę wymieniał dokładnie, bo zajęło by to całą stronę)
To było łatwe – jedna wizyta u kolegi w sklepie rowerowym, portfel o 100 zł lżejszy i już. Jednak to nie wszystko, gdyż rowerowi brakowało prawie wszystkich części „z epoki”. Dodatkowo moim założeniem było kupować tylko elementy niemieckie i możliwie z lat, w których rower był produkowany. Poniżej lista zakupów:
- przednia lampa tzw. „łezka”;
- dynamo;
- oryginalne siedzenie (wow!);
- saszetkę na klucze tzw. „serek”;
- ramię hamulca nożnego.
Tyle udało się dostać z oryginałów, których stan był mniej lub bardziej przygnębiający, ale możliwy do uratowania. Pozostałe to elementy „stylizowane” na starocie jednak wyprodukowane współcześnie:
- pompka z drewnianą rączką i uchwytami;
- malutka tylna lampka „łezka” na ramę;
- naciągi do łańcucha;
- pedały;
- kierownica.
Po skompletowaniu „gratów” zrobiłem szybki demontaż roweru. Niestety nie udało się zdjąć mechanizmu korbowego bez jego rozcięcia, bo prawdopodobniej nie był nigdy rozbierany. Na razie będzie nieoryginalny (koszt naprawy oryginału + chromowanie 200 zł). Co najlepsze, po rozbiórce okazało się, że koronki i bieżnie są w idealnym stanie ! Tak rower wyglądał przed rozbiórką:
Następnie wyklepałem i pospawałem błotniki, po czym wszystko co miało być malowane trafiło do piaskowania. Po tym zabiegu wszystkie elementy zabezpieczone zostały podkładem epoksydowym, a drobne ubytki i nierówności wygładzone szpachlą (uni + finisz). Dalej znów podkład epoksydowy dla zaizolowania kitu i podkład akrylowy jako wypełniacz. Od spodu błotników na podkład epoksydowy naniosłem środek do konserwacji podwozia w kolorze szarym. Pewną ciekawostką jest to, że wszystkie spawy na ramie były wygładzane miedzią lub czymś takim i dopiero malowane. Współczuje osobom, które to szlifowały… Na szczęście dziś mamy poliestry , choć i z tym nie było łatwo, ze względu na skomplikowane kształty i trudny dostęp. Błotniki to prawdziwa rzeźba ... zwłaszcza przedni … zresztą widać na fotach
Elementy, których nie dało się zastąpić nowymi – np. cały mechanizm przedniego hamulca (działającego na oponę, a nie na obręcz) pojechały do zakładu zajmującego się chromowaniem, tak aby wszystko było ładne jak w oryginale, a nie jak w większości takich „projektów” pomalowane srebrzanką
Tyle na dziś, bo nie mam aktualnych zdjęć.
Plan jest taki, aby na pomalowane na czarno elementy przykleić naklejki – Szparunki, które oryginalnie były malowane, po czym przykryć je kolejnymi warstwami lakieru bezbarwnego. Jak na razie nie mam jeszcze naklejek, więc prace rozciągną się w czasie.
Jak się uda to chciałbym kupić jakąś wsk, a najlepiej starą jawę i robić na oryginał. Niestety takie zabawy są bardzo czaso i kaso-chłonne.



z lakierowania - to się dopiero posikacie ... 

