jak by ktos z tego forum wciepal ryfle do CRXa i chocby nie wiem jak auto wygladalo i co mialo pod macha, bylo w gazetach, TV itd. to i tak mu napisze to samo co Tobie...po prostu nie nawidze tego i tyle
Widzisz Kolego, dla mnie oprócz estetyki (być może dyskusyjnej) liczy się też praktyczność rzeczy, które w swoim aucie założyłem. Ryfle, ułatwiają mi utrzymanie wnętrza w czystości, bez konieczności używania odkurzacza przy każdym sprzątaniu wnętrza. Jeżdżę dużo po rożnych drogach, nie zawsze proste wytrzepanie nóg gwarantuje nie wniesienia jakiegoś syfu (błota, czy czegoś podobnego), a tu auto ma stanąć na parkingu np jakiejś korporacji czy w centrum pewnego uzdrowiska, gdzie mam firmę. Wtedy wyjmuję blachę kilka stuknięć krawędzią o np drzewo, przetarcie szmatą i mam w miarę czysto. To jedno, często przestawiam lewą nogę, gdy jadę np 300 km do swojej firmy, wtedy nic mi się nie zwija, podchodzi pod pedały, słowem nic mi nie utrudnia prowadzenia. Wierz mi kolego, rożnymi autami jeżdżę dłużej niż ty przeżyłeś i pewne doświadczenie mam. Dlatego względy praktyczne odgrywają istotną rolę, choć estetyka również. Dlatego mam małą kierownicę, reflektory z soczewkami i kilka innych drobiazgów. Pozdrawiam i szerokości.

ryfle będziesz miał nawet czyste ale dywanika po bokach nie dopierzesz po zimie.
No i jakos dziwnym trafem nigdy mi sie dywaniki nie podwinely pod pedaly, a nawet jak by to jest to bezpieczniejsze niz jak by ta blacha sie miala przesunac...nie wspominajac o zimie, gdzie nogi jezdza po niej jak bobslei... 
były robione na zamówienie, docinane z blachy która prędzej się wytrze od butów za 30 lat niż wygnie, ale spoko myślcie dalej że JDM na garażach i naklejki za 5zł zrobią z auta cacko 
, bo wiekszosc na tym forum dlubie na garazu i jest dumna z tego, ze samemu cos umie zrobic...