Witam. Moja historia wygląda tak.
Dzisiaj jeździłem Hondą po płytach lotniska, Trochę upalania ale bez przesady, nie katowałem auta raczej. Cały czas na dwójce i żadnych gwałtownych redukcji, troche ręcznego troche hamowania lewą nogą. Wszystko było pięknie jednak podczas wyjazdu z lotniska na dziurze przy obrotach 2 tyś zapalił sie check engine na chwilkę, jechałem dalej bo odrazu kontrolka zgasła.
Następnie chciałem szybciej ruszyć z krzyżówki, znów check engine chwilowy, kołami nie zagrzebie.
Wyprzedzanie, 4 tyś obrotów dalej nie pójdzie, szarpie i zapala się check engine po chwili gaśnie.Staje patrze na komputer a ten milczy, żadnych błędów.
Poruszałem wtyczkami próbuje odpalić auto a tu przekaźnik brzęczy, check engine się świeci, pompy nie słychać.
Robiłem reseta poprzez wyciągniecie bezpiecznika od awaryjnych jednak nadal nie odpala. Poruszałem klemą minusowa, oraz masą silnika. Dalej nie pali.
Silnik to d16a9 wszystko seryjne.
Prosze o pomoc i pozdrawiam:)


