Pierwszy pacjent: Honda CRX rocznik 89. silnik d16z5:
Ładowanie było aż do końca szczotek w tym aucie. Co prawda pod koniec żywotności szczotek trzeba było trzymać auto na wysokich obrotach ok. 3k. żeby było ładowanie.
Wyjąłem alternator zgodnie z tą instrukcją "http://www.honda-crx.info/forum/viewtopic.php?t=29989"
Wymieniłem szczotki na nowe oraz regulator napięcia także na nowy.
Wsadziłem alternator i nadal brak ładowania.
Kupiłem nowy akumulator. Nadal brak ładowania...
Ciągnąłem Dwa! Nowe! Grube! Miedziane! Żyłowe! Kable! od masy i plusa... heh i nic.
Dałem sobie spokój z autem stwierdziłem że oddam go do elektryka za jakiś czas.
(Do dziś nie działa ładowanie)
Drugi pacjent: Suzuki Swift rocznik 95. silnik 1.3 G13b
Perfekcyjne ładowanie (14,4v) wszystko jak najbardziej ok.
ku.wa pęk pasek klinowy. No niby nic. Zamówiłem pasek Contitech'a. Założyłem. Ładowałem Aku ok.15min prostownikiem o napięciu (14,4v). Odpaliłem Swifta. Podłączam Miernik, pokazuje (14,4v) bajka, geniusz, perfekcia. Przejechałem się ok. 6km. wyłączyłem auto. stało ok. 1h. odpalam po tej godzinie jade i co? [latwa kobieta] zgas i nie miał aku nawet siły żeby awaryjne trzymać... scholowałem go. podładowałem prostownikiem tylko tyle by odpalił. Odpalił podpinam miernik a tam (12,2v)
strzelam że jestem głąbem i jakieś kurewsko prostej czynności nie wykonuję dlatego nie ładują te alternatory.
Pomocy?!


