Komentujcie oceniajcie
Tydzień temu znalazłem w necie ogłoszenie o komarach. Gość chciał sprzedać 2 komary w cenie jednego więc niewiele myśląc wsiadłem z kumplem do samochodu i za 4h komary stały w garażu. Jeden pojechał do poczekalni a drugi od razu na warsztat
Jeszcze tego samego dnia rozebrałem częściowo silnik. Cylinder ok, tłok, pierścienie jak nówki, wiec rozkręciłem gaźnik, wyczyściłem, zapłon został wyregulowany i komar.....odpalił z "ręki". Lekka regulacja gaźnika i gdyby nie pourywane linki byłaby pierwsza jazda ;D
Następnego dnia wyglądał już nieco "lepiej" :
Niestety jest to budżetowa renowacja wiec szału się nie spodziewam ale chce osiągnąć stan najbliższy fabrycznemu
Oczywiście "budżetowa" nie oznacza lipy i roboty na odpierdziel sie
3 dni czyszczenia do gołej blachy i wczoraj wpadł podkład:
W miedzy czasie zostały zamówione wszystkie linki szparunki pokrowiec na kanape, kolanko wydechu no i oryginalny lakier komara
W dniu dzisiejszym po szlifowaniu podkładu poszła pierwsza i chyba ostatnia warstwa lakieru właściwego:
Teraz lakier może sobie cały tydzień schnąć bo udaje sie na wakacje a zaraz po powrocie Komarek będzie składany




