Dzisiaj padł mi rexio.
Na początku zaczęła się dyskoteka ze kontrolką akumulatora i skoki na obrotach, potem wysiadło radio a cała reszta się unormowała (nie było skoków obrotów i kontrolka zgasła na amen). Następnie zabrakło mocy totalnie, nic nie szedł samochód aż w końcu zaparkowałem, zamknąłem szyby i już nie odpaliłem. Z kabli też nie poszedł, ale radio zaczęło grać (na kablach)
Z racji mojego mocno ograniczonego czasu fajnie by było gdyby ktoś bardziej kumaty, czyli każdy z Was podsunął swoją propozycję.
Zaraz podłączam aku do ładowania, ale to nie rozwiąże problemu.
Więc alternator czy raczej akumulator do wymiany?
Dodam, że kilka dni temu podłączyłem audio i zmieniłem radio na nówkę sony. Może to ważne
Z góry dzięki za pomoc, moje drugi auto stoi na tym samym parkingu od... grudnia.
ps - błędu żadnego nie sygnalizuje.
Wyciągaj alternator, rozkręć i wymień szczotki. Od góry trzyma się na dwóch śrubach ( chyba 12 i 13), od dołu na 14, która ma z jednej strony kwadratowy łep. Najlepiej zdejmij koło i będziesz widział nakrętke 14. Wypinasz wtyczkę alternatora, i pod gumowym kapturkiem masz do odkręcenia jeszcze 8
Rozebranie alternatora to już 5 śrubek