Lata po lesie napalony niedźwiedź i bzyka wszystko co złapie . Idzie, idzie a tu wilk wyru... i wyrzucił w krzaki. Idzie dalej, a tu zając, wyru... i wyrzucił. Ciągle jednak dalej mu się chce. Patry a na gałęzi wiewiórka. Złapał i bzyka ale to nic nie daje. Nagle patrzy a na polanie opala się nago piękna lisica. Niedźwiedź podbiega i bzyka, a lisica na to:
-Ohh Niedźwiedziu ! Jaki z Ciebie wspaniały kochanek ! Taki zwinny, tak szaleje we mnie i wije się !
-Szaleje ? O Kur... wiewióry nie zdjąłem !
Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili. Ręce
im się trzęsą z podniecenia.
- Nie doniosę, ku.., rozbiję... - mówi Stefan.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje Marian.
Trzeci, Władek wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się w
drobny mak.
Stefan zaczął rwać włosy; Marian napierdziela łbem w mur. A
winowajca wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Władek, ale ty masz nerwy - mówi Marian do żula-rozbijaki.
- My rwiemy włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
Władek wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu....