Witam
Jakis czas temu padla mi kopulka, ktora wymienilem razem z palcem.
Po drodze udalo mi sie spiac zle kable od swiec i zakrecic kilka razy. Cos buchnelo, cos strzelilo ale mechanik mowil, ze to tylko w rurze mi sie resztki wachy spalily, ok. Wpialem dobrze kable, autko przejechalo 15m metrow i zdechlo. Wzialem lawete na warsztat i czlowiek mowi, ze calkowity brak kompresji w silniku.
Jakis pomysl co sie moglo stac? facet chce tysiaka za same rozłożenie silnika i szukanie usterki:P
Moze taniej bedzie wsadzic nowy silnik niz naprawaic ten? tylko czego szukac. (gaz do zapalniczek pożądany )