W końcu zabrałem się za wymianę tulejki magla i napotkałem kilka "ciekawostek":
1. Po starej tulejce nie ma nawet śladu
2. W smarze była kupa piachu
3. Na maglownicy jest nacięcie, które było wyklepane tak, by "kasować luz"
4. W środku głęboko siedzi jakaś metalowa tulejka, przez co nie da rady wsadzić nowej
Jeśli dobrze rozumiem, to ktoś zamiast wsadzić nową tulejkę wymyślił jakieś chałupnicze patenty na skasowanie luzu... I prawdę mówiąc nawet w miarę mu się to udało, bo luzów nie ma i nie stukało przez kilka lat. Właściwie teraz stuka tylko wtedy, gdy jest zimno, podczas mrozów na wertepach hałasuje jak głupie, w upał latem nawet na szutrze jest cisza.
Chciałbym jednak naprawić to tak, jak należy i moje pytanie brzmi jak wydobyć tą pieprzoną tulejkę? Da radę wysunąć listwę z maglownicy bez wyjmowania całego magla, czy też szkoda nerwów i prościej będzie to zrobić na wyjętej maglownicy?
BTW: Gdzie dostać tą taką podkładkę blokującą, tą, co się ją zaklepuje, żeby drążek się nie odkręcił? Tylko ASO?


Robić taki drut żeby zaoszczędzić 50zł na oryginalnej tulejce... Co za lenie to składały.
